Sauna w domowym zaciszu

Sierpień, temperatura w cieniu 31 oC. Na samą myśl o saunie robi ci się niedobrze – masz ją przecież wychodząc z domu do ogrodu w cień drzewa (sosna lub klon), altany obrośniętej winem, na północną stronę domu… Polewasz spocone ciało wodą z ogrodowego prysznica, po czym wystawiasz na promienie bezlitosnego słońca, by po chwili czym prędzej powtórzyć schładzanie wodą. Noc nie przynosi ulgi – nagrzane mury domu z trudem oddają ciepło za którym, dzisiaj złorzecząc, zatęsknisz w listopadzie a może wcześniej?. 

Wspomnienie wczorajszego dnia jest tylko miłym ale wspomnieniem. Nocne deszcze przyniosły (jakim cudem z południa!) zimne, wilgotne masy powietrza, a temperatura jak szalona poszybowała w okolice 20 kreski. Aż trudno uwierzyć, że kilkanaście godzin temu w ciemnościach nocy obserwowałeś rój Perseid i Saturna z Jowiszem nieśmiało wyglądających zza srebrnego owalu Księżyca, nie zastanawiając się nad czymś tak prozaicznym jak chłód nocy. O czym myślisz po dniu ciężkiej pracy, mając wieczorem chwilę wolnego czasu? Czy koniecznie musisz wracać li tylko wspomnieniem do ostatniego seansu na Termach Chochołowskich (trzy tygodnie temu) czy ostatniego domowego saunowania? Nie!, bo masz przecież ten swój azyl, świątynię ciszy, relaksu, spokoju, miejsce gdzie przy dźwiękach spokojnej muzyki na leżaczku ze szklanką wody 🙂 w ręku po 15 minutach w saunie zamkniesz oczy i… poczekasz 10 minut na kolejny seansik….